Zdałam sobie ostatnio sprawę, chociaż chwile, wiedziałam to już dawno, ale teraz uderzyło mnie to znów solidnie, a mianowicie to jak szybko się przywiązuję do ludzi, jak szybko potrafię uznać kogoś za przyjaciela choć nie jestem pewna czy ta druga strona też chce mnie za przyjaciółkę. Gdy jest wszystko dobrze i prawie zawsze tylko wtedy muszę się upewniać, czy na pewno nie narzucam sie i nie staram się na siłę rozmawiać. To głupie, niby robię z siebie cholernie pewną dziewczynę, tryskającą życiem i chwytającą się chwili to rzeczywistość jest brutalnie inna. Nienawidzę w tego sobie, tego czegoś co wychodzi czasem z samego ciemnego dna mnie, tej nieśmiałej, niepewnej i samotnej dziewczyny. Rzadko się wyłania, ale jest to część mnie, która zbyt często ostatnio wychodzi na powierzchnie, nie rozumiem dlaczego tak się dzieję, dlaczego otwieram się i wychodzą ze mnie takie emocje. Co się właściwie dzieje, dlaczego przestaję być tą małą bezlitosną kurewką, która byłam i nie obchodziło mnie nic i nic nie ruszało. Z jakiegoś powodu staję się delikatna i krucha.Gdy zadaję sobie to pytanie co się takiego zmieniło, nie umiem tego wytłumaczyć. CO SIĘ ZE MNĄ KURWA DZIEJE ?!
Otaczam się taka ilością wspaniałych ludzi, którzy zrobiliby dla mnie cholernie dużo to nie potrafię tego docenić. Lecz boję się, że coś zepsuje, że może się skończyć ta piękna bajka, sen pryśnie jak bańka mydlana, boje się zostać zraniona, a mimo wszystko obnażam się i jestem ... no właśnie. Mam 18 lat i wydaje mi się, że otoczyłam się dorosłymi ludźmi, którzy nie będą chcieli mnie zranić, bez namysłu i dla zachcianki tego nie zrobią. Tak mi się własnie wydaje, ale co powoduje moją zmianę ?
Nie wiem, ale dowiem się.
Kolejnym problemem jest to, że chcę się wreszcie zakochać, inaczej bo zakochanie to głupi stan, chcę kochać i być kochaną, lecz czemu nikt nie chce zostać moją drugą połówką ? Czemu tak jest ? Nie rozumiem tego, chce by ktoś pokochał to jakim małym wrażliwym głupolem jestem, czy naprawdę nikt nie chce tego zaakceptować ? A może to ja mam zbyt wysokie wymagania ? Po raz kolejny co jest ze mną nie tak ? Chyba potrzebuje odpoczynku, poleżeć o niczym i nikim nie myśleć, po prostu zmienić otoczenie, jestem tym wszystkim zmęczona, szkołą, ludzmi, nie życiem, bo je uwielbiam za tą różnorodność i przede wszystkim moją kochaną wolność. Kocham to, nic nie zastąpi tego uczucia. Nikt ani nic Cię nie blokuje, nie ogranicza, możesz wszystko. Może dlatego do tej pory nie byłam z nikim na dłużej, bo boję sie utraty wolności i swobody ? Związek jest w pewnym stopniu ograniczeniem, nie jesteś tylko TY, jest także ta druga osoba, której dobro przedkłada się nad swoje. Może tutaj leży mój błąd ?
Być może, jednak teraz nie wiem czy aby na pewno chce być z kimś.
Nie dałam sobie zbyt odpowiedzi, a jedynie więcej pytań.